Strach jak gęsta trująca chmura otacza moją głowę, zabójczymi oparami przeszywa myśli, uczucia…
Strach… Nienazwana obawa, której źródła utonęły w odmętach zapomnienia… Paraliżuje moje ruchy, niweczy zamiary, dezintegruje myśli w samym ich zarodku, odbierając apetyt na życie. Przykucnąwszy cicho w kąciku, obserwuję mistyczny taniec dymu nad żarzącym się knotem świecy. Czekam. Grzmoty i gromy wygrywają symfonię za oknem. Czekam. Błyskawice wyostrzają kontury pokoju. Czekam. Skrawek nieba miedzy blokami zajmuje się pożogą. Czekam. A strach nie odchodzi. Boję się cienia, światła, chmury deszczu zagnanej zza okna przez wiatr. Czekam. Odejdzie, zawsze na chwilę odchodzi. Przecież nie mnie jedną strach pieści wieczorem.


i do moich okien zastukał strach tego wieczoru 🙁
Powinnaś czekać na jego przybycie a nie na odejście. To jest i będzie Twój najwierniejszy kochanek.
fajny ! 🙂 Jak długo masz swój blog ?
“Są tylko dwie rzeczy, które jednoczą ludzi: strach i interes… ”
N.B.
Strach można oswoić…
przynajmniej strach jest lepszy od obojętności… na wszystko
a ja wole uśmiech